Jaaaak mnie wkurzacie, ja nie mogę.
To NIE jest moja wina, cokolwiek o tym myślicie.
Opatentowałam nowy sposób na ziemniaki z ogniska.
Które teraz są ziemniakami z domowego kominka.
Wiecie, jakie dobre? Aż zawiało latem.
Tak, jak od kebabsonów naszych dzisiejszych.
Ogólnie dzisiaj było konretnie. Jak dawniej.
"Rozumiesz to, kurwa?!" i spojrzenie tej
pani - bezcenne. : D
"No i dostałaś te kolczyki, ja ci mówię jakie
ładne, a ty no, ładne, pewnie ukradł".
A wczoraj to w ogóle była noc karaoke
połączona z nocą fifa(?).
Trochę śpiewaliśmy, trochę graliśmy,
bajerancko było. Szkoda tylko, że nie mieliśmy
Tekkena. Odkujemy to sobie, koniecznie!
("Czekaj, bo ci odłączę pada!"
"Pedał Jan."
"Od dzisiaj, chuju, mieszkasz w piekle.")
Ej, bo ty komara dusiłaś już od drugiej! : D
Nuuuuuuuuuuuuuudzi mi się.
I to jak!
A za czytanie znowu nie mogę się wziąć.
I feel very, very bad. Very fucking bad.
Święta się skończyły. Idę śpiewać kolędy
ludziom po domach. A nie, to znaczy idę
STRASZYĆ. ;>
Dobra, kończę.
Gdyż ponieważ iż
ziemniaki mi się spalą.
Ave.
"Widzieliście go? Rycerz
chędożony! Herbowy! Trzy
lwy w tarczy! Dwa srają, a
trzeci warczy!"